Detektyw Marek Gzik w prasie

Zdrada małżeńska


Specjaliści od śledzenia niewiernych żon i mężów       

Gdy trzeba wchodzą na drzewo albo zaprzyjaźniają się i piją wódkę ze śledzoną osobą. Byleby tylko zrobić pikantne zdjęcie, nagrać rozmowę albo wydobyć interesujące szczegóły. Prywatni detektywi z Łodzi opowiedzieli nam o kulisach swojej pracy. Aż 80 procent ich zleceń to śledzenie niewiernych małżonków. A wszystko zaczyna się od tego, że mąż albo żona przez przypadek znajdują w komórce partnera SMS "Kochanie, kiedy się spotkamy? Tęsknię"... Treść prawie zawsze wygląda tak samo. Czasami tylko "tęsknię" zastępuje "myślę o Tobie" albo "pragnę Cię". Detektywi przyznają, że najczęściej zdradzają przedstawiciele handlowi, prywatni przedsiębiorcy oraz pracownicy związani ze środowiskiem medycznym.

Oni na łódce, on na drzewie

Ola* bardzo wcześnie wyszła za mąż. Po kilku miesiącach po ślubie coś zaczęło się psuć. Mąż coraz częściej wychodził z domu, znikał na weekendy, dziwnie się zachowywał. Ola podejrzewała, że kogoś poznał. Bała się tego. Była w ciąży. Do detektywa poszła matka Oli. - To była bardzo trudna sprawa - opowiada Izabela, agentka detektywistyczna z agencji Detektyw 24, prosi o niepodawanie jej nazwiska. - Trzeba było w jakiś sposób dotrzeć do męża Oli. Na Allegro znaleźliśmy ogłoszenie jego brata, że sprzedaje samochód. Umówiliśmy się z nim. Oglądając auto, dyskretnie zdobywaliśmy informacje. Dzięki temu od jego brata dowiedzieliśmy się, że w przyszłym tygodniu mąż Oli wyjeżdża na Mazury. Śledziliśmy go. Na Mazury pojechał z jakąś dziewczyną. Przez kilka dni nie wychodzili z pokoju. Do tego była kiepska pogoda. Padało. Nasi ludzie dwa dni siedzieli w krzakach. Bez skutku. Któregoś dnia mąż Oli wraz z tą dziewczyną poszli pływać łódką. I tutaj zaczęły się kolejne problemy. Nie mogliśmy płynąć za nimi, bo by się zorientowali. Jeden z detektywów wymyślił, że wejdzie na drzewo. I to był strzał w dziesiątkę. Z drzewa zrobił rewelacyjne zdjęcia. Bo mąż Oli razem z tą dziewczyną rozebrali się do naga. Na sprawie rozwodowej te dowody były bezcenne. Klientka zapłaciła za pomoc detektywa 20 tys. zł. Jednak nie żałowała tych pieniędzy. Detektywi podkreślają, że aż 80 procent ich zleceń to śledzenie niewiernych małżonków. Po pomoc przychodzą zarówno kobiety, jak i mężczyźni.- Jeśli przychodzą do nas kobiety, to w 90 procentach ich podejrzenia potwierdzają się. Wszystko przez to, że panie są bardziej podejrzliwe, częściej ulegają fantazji. I one też częściej rezygnują ze śledzenia męża - opowiada agentka detektywistyczna. - Natomiast jeśli przychodzą do nas panowie, to śmiało mogę powiedzieć, że sto procent ich podejrzeń się potwierdza. Oni idą do detektywa, gdy są pewni zdrady.

Pożyczka na detektywa

Usługi detektywa to koszt od 1 tys. 200 zł za ośmiogodzinną obserwację. Drożej jest, jeśli dochodzą czynniki zwiększające ryzko dekonspiracji. To podnosi trudność realizacji zadania, a co za tym idzie także i cenę.- Kiedy figurant bądź figurantka - bo tak fachowo nazywamy śledzoną osobę - jest na przykład szalonym kierowcą, który łamie przepisy drogowe, to klient musi zapłacić więcej. Drożej może być, jeśli w grę wchodzą spotkania w pięciogwiazdkowym hotelu. Bo jeśli są to wizyty w motelu czy pensjonacie, to kwestia konieczności dodatkowych kosztów jest każdorazowo dokładnie analizowana. Nie chcemy narażać klientów na wydatki wyższe, niż jest to konieczne - opowiada agentka detektywistyczna. - Łatwiej i taniej jest natomiast jeśli klient wskazuje nam konkretne miejsce, gdzie może dojść do zdrady małżonka. Zdarzają się sytuację, kiedy klienci pożyczają pieniądze od rodziny lub biorą kredyty w banku, żeby zapłacić za nasze usługi. Zapożyczają się głównie kobiety. Detektyw Marek Gzik z innej łódzkiej agencji detektywistycznej MG, dodaje, że dla niego koszt zebrania niezbędnej dokumentacji to co najmniej 4 tys. zł. Potrzeba na to minimum dwóch tygodni. Trzeba udowodnić, że nowy związek to nie przypadkowe spotkanie, ale stałe uczucie.- Detektyw musi też być psychologiem. To nie są proste sprawy - opowiada detektyw Gzik. - Klient często potrzebuje wsparcia, szczególnie panie. Dzielę swoje klientki na dwie grupy. Pierwsza to młode kobiety. Są niezależne finansowo, pewne siebie. One tylko szukają przekonania, że dobrze robią. Druga grupa to panie powyżej czterdziestki. Dorastały w czasach, kiedy funkcjonował stereotyp rodziny, której głową jest mężczyzna. To on zarabia i utrzymuje żonę i dzieci. I te kobiety są finansowo uzależnione od męża. Dlatego nawet jak w grę wchodzi zdrada, to panie boją się rozstania. Niestety, mężczyźni w tym wieku często wymieniają sobie kobiety na młodsze. Próbują sobie udowodnić, że pomimo wieku mogą się jeszcze komuś podobać. Zamiast myśleć o wnukach, szukają szczęścia u młodszych kochanek.

Byleby była młodsza

Maria i Władek* byli małżeństwem od kilkudziesięciu lat. Mieli dwójkę dzieci. Wyglądali na szczęśliwych. Jednak Maria zaczęła zauważać, jak nagle zmienia się jej mąż. Władek zaczął bardzo dbać o siebie, chodził do solarium, odchudzał się, uważał na to co je, chodził na siłownię. Oboje byli już po sześćdziesiątce. Ale Władek wyglądał na młodszego o dziesięć lat. Miał pieniądze, pracował w nieruchomościach. Wyjeżdżał często na wczasy za granicę. Sam, bez Marii. W końcu zaczęła coś podejrzewać, poszła do detektywa. Obawiała się najgorszego.- Rozpocząłem obserwację. Pojechałem za klientem na wczasy, zameldowałem się w tym samym hotelu. Okazało się, że na wakacje pojechał z 32-letnią kobietą. To nie była przypadkowa znajomość, to był już stały związek. Okazało się, że mój klient od pewnego czasu prowadzi podwójne życie - opowiada detektyw Gzik. - Co więcej, miał nawet dwa mieszkania. W jednym mieszkał wraz z żoną, w drugim pomieszkiwał z kochanką. Przedstawiłem żonie wszystkie dowody. Ona jednak nie zdecydowała się na rozwód. Kilka miesięcy później ta młodsza kobieta zostawiła męża mojej klientki. Wszystko wskazuje na to, że była z nim tylko z powodów finansowych. Agentka Iza natomiast wspomina historię klientki, która w kieszeni spodni męża, który był już po pięćdziesiątce, znalazła opakowanie viagry. Brakowało 4 tabletek. - Rozpoczęliśmy obserwację. Okazało się, że mąż klientki wyjeżdża z domu i żeby zmylić tropy w połowie drogi zmienia samochody. Naszych detektywów to jednak nie zmyliło - opowiada. Jeśli zaś chodzi o kobiety, to zwykle zdradzają mężów ze starszymi mężczyznami, dobrze sytuowanymi. - Zwykle są to ich szefowie, przełożeni, mężczyźni na wysokich stanowiskach-mówi detektyw Gzik. - Miałem klienta, który przyszedł do mnie po tym jak przez przypadek odczytał SMS skierowany do żony. Ona była w tym czasie w łazience. Jakiś facet napisał do niej, że tęskni. Obserwowałem ją. Okazało się, że zdradzała męża właśnie z szefem.

Detektyw się kamufluje

W akcjach zwykle bierze udział dwóch detektywów. Często udają parę, wszystko po to, by nie wzbudzać podejrzeń. Czasami też próbują zaprzyjaźnić się z obserwowanym mężem czy żoną. Piją razem piwo, pożyczają igłę z nitką. Anna* podejrzewała, że mąż ją zdradza. Któryś raz gdzieś wyjeżdżał. Postanowiła zatrudnić detektywa. Mąż powiedział jej, że wyjeżdża służbowo do Zakopanego. Podał nazwę hotelu, gdzie się zatrzymał.- Przekonywaliśmy klientkę, żeby rozpocząć obserwację już spod domu. Bo często zdarza się, że partner specjalnie myli tropy. Tak właśnie było w tym przypadku. Mąż klientki zamiast do Zakopanego, pojechał do Gdańska - relacjonuje agentka Iza. - Tam zaszył się z dziewczyną w pokoju. Obok zameldowali się detektywi. Jednak śledzona para nie wychodziła z pokoju nawet na jedzenie. Nasza ekipa nie wiedziała co robić. W końcu postanowili się "za- przyjaźnić". Nasi ludzie zapukali do pokoju i poprosili o pożyczenie igły z nitką. Zaczęli rozmawiać. I dzięki temu wieczorem umówili się na imprezkę. Spotkali się w pokoju figuranta. I wtedy udało się uzyskać wszystkie potrzebne informacje. Przed rozpoczęciem akcji detektyw potrzebuje dane figuranta, jego samochodu oraz wykaz tzw. bezpiecznych miejsc, czyli np. adres matki, bo tam raczej do zdrady nie dojdzie.- Chociaż wcale nie jest to regułą. Mieliśmy przypadek, kiedy niewierny mąż zdradzał żonę właśnie w domu u mamusi, przy pełnej aprobacie rodziny - opowiada agentka Iza. - Zrobiliśmy zdjęcia, kiedy wychodził z tamtego domu w czułych objęciach kochanki. Pije kawę i kłamie w oczy Detektyw Gzik podkreśla, że kobiety i mężczyźni zdradzają inaczej. W inny sposób dbają o alibi. -Kobieta jest bardzo trudnym przeciwnikiem. Zdradę dokładnie planuje. Już nawet tydzień wcześniej oznajmia mężowi, że wychodzi z przyjaciółką na kawę. Przyjaciółka jest uprzedzona i ma ją kryć. A ona sama w dzień, kiedy umówiła się z kochankiem, chce mieć wszystko zaplanowane, chce tylko wziąć z domu torebkę i wyjść - opowiada detektyw. - Natomiast mężczyzna, gdy mówi, że idzie z kumplem na piwo, to zwykle idzie. Natomiast jeśli zdradza, to nie szuka wymówek. Jak żona pyta gdzie był, to zaczyna się denerwować i być nieprzyjemny, odpowiada krótko. Detektywi przyznają, że ich praca wcale nie wygląda tak jak w programach telewizyjnych.- Śledzenie samochodu? Poruszanie się krok w krok za obserwowanym? To już nie te czasy - śmieje się detektyw Gzik.- Wykorzystujemy wszystkie nowinki techniczne. Zamiast śledzenia samochodu, przyczepiamy do obserwowanego auta GPS. Dzięki temu wiemy, gdzie jest obserwowana osoba. Używamy też zakamuflowanych kamer. Poza tym noszę dłuższe włosy po to, aby ukryć pod nimi urządzenia do nagrywania. Nie wyobrażam sobie sytuacji gdy detektyw spoza Łodzi pracuje w Łodzi. Musimy perfekcyjnie znać specyfikę i topografię miasta. Do tego musimy często zmieniać samochody, nie możemy zostać zidentyfikowani. Gzik dodaje, że nie wystarczy wejść na drzewo, aby zrobić zdjęcie parze całującej się w mieszkaniu. -Bo trzeba pamiętać, że w oknach są zasłony, rolety i firany. Więc ten zabieg nie ma sensu. Nikt nie będzie przecież afiszować się z tym co robi. W całej mojej ponad 10-letniej karierze detektywa tylko raz w mieszkaniu nie było zasłon i udało mi się zrobić zdjęcie z zewnątrz.

To nie jest szok

Detektywi potwierdzają prawie wszystkie podejrzenia swoich klientów. Dla klientów nie jest to jednak największa tragedia.- Skoro przyszli do detektywa, to podejrzewali, że coś jest nie tak. My tylko potwierdzamy te przypuszczenia. Dlatego to nie jest nagły szok - mówi detektyw Gzik. - Klienci reagują różnie, jedni płaczą, inni krzyczą, a jeszcze inni są zupełnie spokojni. Ja zawsze polecam moim klientom korzystanie z pomocy psychologa podczas rozwodu. To ważne zarówno dla małżonka, jak i dla dzieci. Bo mąż czy żona zawsze o zdradzie dowiadują się ostatni.

Zdradzał żonę w mieszkaniu mamusi, przy pełnej aprobacie rodziny

A dzieciaki już wcześniej obserwują, że coś się dzieje złego w domu. Psycholog pomaga odnaleźć się wszystkim w nowej sytuacji. Jednak nie wszyscy klienci decydują się na rozwód. Są tacy, którzy dowiadują się o zdradzie i zachowują tę informację tylko dla siebie. Są też tacy, którzy robią partnerowi awanturę, ale nie rozstają się. Mecenas Piotr Kaszewiak podkreśla, że podczas rozpraw sądowych małżonkowie coraz częściej przedstawiają dowody zebrane przez detektywów. - Są to zdjęcia, nagrania rozmów. Poza tym w dzisiejszych czasach każdy może być sam detektywem. Często ludzie kupują na aukcjach internetowych małe dyktafony albo długopisy-kamerki, które podrzucają do płaszcza męża czy żony. I dzięki temu już mają dowód zdrady- mówi adwokat. - Dowodami w sprawach rozwodowych są też coraz częściej mejle albo wydruki internetowych rozmów partnera. Sądy są otwarte i na te dowody. Z najnowszych badań prof. Zbigniewa Izdebskiego - seksuologa, specjalisty w dziedzinie poradnictwa rodzinnego - wynika, że do zdrady przyznaje się już co czwarty Polak. - Trzeba pamiętać, że zawsze zdradzaliśmy - podkreśla prof. Izdebski.- Zresztą na tle Europy, mimo wzrostu, nadal jesteśmy pod koniec listy, w grupie biernej - przyznaje Izdebski. Dr Tomasz Grzyb, psycholog społeczny, dodaje natomiast, że ci, którzy myślą, że ślub i obrączka mają jakąś magiczną moc i kogoś zdecydowanie zmienią, grubo się mylą. - Na jakiekolwiek zmiany ma wpływ nie ślub i obrączka, ale przede wszystkim relacje z bliską osobą - podkreśla psycholog. - Znaczenie mogą mieć też np. dobrze prowadzone nauki przed- małżeńskie, choć złośliwi nazywają je naukami przeciw- małżeńskimi.

*Ze względu na regułę zachowania pełnej dyskrecji oraz obowiązującą ustawę o ochronie danych osobowych imiona bohaterów zostały zmienione.

Agnieszka Jasińska


Komentarze, artykuły, opinie

Kontakt   

Detektyw Marek Gzik
91-120 Łódź
ul. Aleksandrowska 10 lok. 28
tel. kom. +48 501 472 649
skype: detektyw-mg
e-mail:detektywmg@gmail.com





















 

   Detektyw Marek Gzik w prasie